To bardzo sensowne pytanie.
W dobie Gadu-Gadu, Skype, TV-Sat, telefonów komórkowych i satelitarnych oraz tanich linii lotniczych, to chyba zajęcie jedynie dla "leśnych ludzi" :mrgreen:
Kiedy ja zaczynałem moją miłość (w szkole jeszcze platonicznie) do radia tego wszystkiego nie było, a do tego nie było jeszcze wolności i to chyba poczucie wolności jaką dawało radio pchało ludzi do niego.
Wstrajanie się i przebijanie przez zagłuszarki w celu odebrania wiadomości z RWE, Londynu, czy VoA, to były umiejętności pielęgnowane przez ludzi w tamtych czasach, a opcja gdzie "nie musisz tylko słuchać, ale jeszcze możesz mówić", pchała wielu do pudełka z kluczem, mikrofonem i anteną 8-)
Tak mi się wydaję, że tak było.
Teraz te wszystkie powody niby ustały. Możesz gadać , pisać i latać, a inni mogą cię słuchać i czytać. Możesz również słuchać satelitów i podróżować -
za 300 metrów skręć w lewo na rondzie trzeci zjazd - , czyli pełna wolność i "róbta co chceta".
Wszystko pięknie dopóki nie wyjdzie usterka w programie fakturująco-rozliczającym i się kasa przestanie zgadzać na rachunku. Wtedy zaczynamy gadać do komputera helpdesku, infolinii i BOK-u , a mimo to problem jest nie rozwiązywalny i albo damy się nabić w butelkę i zapłacimy podwójnie, albo nas od tego wszystkiego odłączą :mrgreen:
Do tego wszystkiego dochodzą niepokoje psychiczne związane z kryzysem wieku średniego i kryzysem wogóle :mrgreen: Wtedy we łbie musi urodzić się pytanie:
A JAK TO SIę WSZYSTKO SPIE...LI?
[/b]
I radio znowu daje poczucie wolności i niezależności od tego wszystkiego, co skłania mnie do skonsumowania mojej młodzieńczej miłości i bycia "Leśnym Ludziem".
Pozdro
RAF